Ja też tam
byłem, miód i wino piłem. Tak powinna zaczynać się ślubno-weselna relacja.
Moja zacznie się jednak inaczej. Nie tylko ja tam byłem, i się świetnie bawiłem (pozdrowienia dla widocznych przyjaciół i znajomych). Jak widać goście dopisali i było bardzo uroczyście. Młoda para unosiła się nad nami i zapraszała do wesołej zabawy. Pandy założyły odpowiednie stroje.
Sala Rycerska wypełniła się pięknymi damami dworu i dzielnymi rycerzami w stalowych hełmach.
Najwięcej pand kręciło się wokół olbrzymiego tortu.
Wcale się temu nie dziwię, bo tort wyglądał bardzo
zachęcająco. A dekoracja była rewelacyjna.
To podobno zasługa naszej Elli. Wielkie brawa dla niej!
Zabawa trwa nadal i tak będzie trwała cały
tydzień. To dobrze, bo tak wielka miłość musi być odpowiednio
uczczona.
Tylko nie zapomnijcie hasła otwierającego przejście do
Sali Rycerskiej.
Ale to wam chyba nie grozi?












